Kolejny sprawdzian lunety Delta Optical Stryker HD 4,5-30×56 w warunkach zawodów taktycznych.

Niewątpliwie porównując z innymi zawodami tego typu w Europie LR Mykita to jedne z bardziej wymagających zawodów dla sprzętu i zawodników. W trakcie dwóch dni strzelania wystrzeliłem ponad 100 pocisków na 20 stejdżach. Zawody niestety nie przyczyniają się do szczególnego zwracania uwagi na delikatne obchodzenie się ze sprzętem. Mój karabin po ośmiu latach użytkowania i zmianie lufy wytrzymuje bezproblemowo taktyczne użytkowanie. Nie wiadomo było co z lunetą. Po lipcowych zawodach Finnish Sniper 19, które również nie sprzyjały delikatnemu traktowaniu lunety LR Mykita była kolejnym sprawdzianem. StrykerHD po zawodach w Finlandii nie przejawiał jakichkolwiek wad i niedociągnięć.  Konserwacja sprowadziła się do przedmuchania sprężonym powietrzem bębnów.

„Choinka”

Po dwóch treningach przyszedł czas na Mykitę. Luneta sprawdziła się idealnie. Nie porównuję jej z topowymi markami za dużo wyższą cenę, mimo że moim skromnym zdaniem spokojnie mogłaby z nimi konkurować.  Dla mnie odniesieniem jest Bushnell Tactical, którego użytkowałem wcześniej. Sporą przewagą jest jasność i wyrazistość obrazu. W zeszłym roku zastanawiałem się nad zakupem lunety z siatką Horusa, ale przysłowiowa „choinka” rodziła obawy przysłaniania celu i rozpraszania oka. Siatka LRD-1T mimo rozbudowania nie przysłania obrazu, nie wpływa negatywnie na obserwowanie przedpola. Jest idealna do mierzenia wielkości celów. Bardzo sprawnie i jednoznacznie odczytuje się pomiar. W trakcie LR Mykita większość konkurencji wykonywałem na powiększeniu między 10 a 20 razy. Pozwalało mi to na szybkie celowanie „po siatce” oraz wprowadzanie poprawek na podstawie „splashy”. W przeciwieństwie do moich poprzednich lunet nie pojawił się problem z identyfikacją celu. Nawet strzelając wieczorem bezproblemowo i dokładnie widziałem cele na kilkuset metrach.

„Zerostop”

Funkcja „zerostop”, która jak dowiedziałem się na zawodach w konkurencyjnych lunetach nie zawsze działa, u mnie działała idealnie. Po każdej konkurencji wracałem do „zera” na ślepo, kręcąc lunetą bez patrzenia. Paralaksa w lunecie z racji zmiennych odległości i ograniczonego czasu w większości konkurencji pozostawała niezmieniona, nie miało to wpływu na obraz. Konkurencje które rozgrywane były na jednej odległości rozgrywałem zmieniając ustawienia na bębnach, mimo kurzu, wiatru i jak to w warunkach poligonowych wszechobecnego piasku.

P.S.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here