Rozmowa z nowym trenerem kadry Narodowej Niewidomych, Adamem Doboszem. Trener uchyli nam rąbka tajemnicy o funkcjonowaniu kadry, o tym jak sam się znalazł w strzelectwie niewidomych oraz wielu innych ciekawych kwestiach.

Proszę opowiedzieć kilka zdań o sobie.

Mieszkam w Gdyni, mam 26 lat, ukończyłem studia inżynierskie na wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, obecnie piszę pracę magisterską. Od 2007 roku trenuję strzelectwo sportowe w Wojskowym Klubie Sportowym „Flota” Gdynia, w swojej karierze zdobyłem 3 medale Mistrzostw Polski.
Od 2015 roku prowadzę zajęcia strzeleckie dla dzieci i młodzieży w Wojskowym Klubie Sportowym „Flota” Gdynia, moi zawodnicy reprezentują Kadry Wojewódzkie we wszystkich kategoriach wiekowych. Od 2017 roku jestem Prezesem Zarządu Sekcji Strzeleckiej a od 2019 pracownikiem administracyjnym biura Klubu. 

Panie Trenerze skąd się Pan wziął w środowisku niedowidzących i niewidomych sportowców?

W sierpniu ubiegłego roku otrzymałem telefon od Pani Trener ze Śląska Wrocław, która poprosiła mnie o zastąpienie jej na zgrupowaniu. Akurat we wskazanym przez nią terminie nie miałem żadnych planów więc zgodziłem się na udostępnienie kontaktu do mnie do organizatora, którym okazał się Józef Plichta. Wyjaśnił mi wszystkie założenia tego obozu podkreślając, że uczestnikami są dzieci i młodzież z ośrodków dla niedowidzących i niewidomych. Początkowo z pewną dozą niepewności poprosiłem o czas na zastanowienie się, jednak po „przespaniu się” z tematem podjąłem decyzję, że wezmę w tym udział. 

Czy okazało się to „strzałem w dziesiątkę”? Nie było łatwo, gdyby nie sprzęt którym dysponuję w ramach swojej działalności w Wojskowym Klubie Sportowym „Flota” Gdynia zajęcia mogłyby nie być tak atrakcyjne dla uczestników. Przywiezienie ze sobą karabinów i pistoletów pneumatycznych, mat strzeleckich, podpórek i trenażera strzeleckiego pozwoliło na organizowanie zajęć na możliwie najwyższym poziomie. Wydaje mi się, że dzieciom się spodobało, dla większości z nich był to pierwszy kontakt ze strzelectwem, niezależnie jednak od doświadczenia niemal każdy w pełni wykorzystywał swój czas podczas zajęć.

W trakcie obozu miałem również okazję poznać Jana Kobrynia oraz Anetę Górską, którzy do Dźwirzyna przyjechali trenować na nartorolkach. Mieli ze sobą również swój sprzęt strzelecki do biathlonu (karabin laserowy wraz z osprzętem), dzięki któremu udało nam się zrealizować kilka treningów technicznych, sprzęt posłużył również do organizacji zawodów dla uczestników obozu. Wraz z końcem obozu Aneta wiedziała już nieco więcej o technice strzelania, ja natomiast miałem po raz pierwszy okazję korzystać z systemu celowania dźwiękowego.  

Czy uprawiał Pan jakąś dyscyplinę sportową oprócz strzelectwa?

Zanim trafiłem na strzelnicę we „Flocie” funkcjonowała sekcja płetwonurkowania (pływania w płetwach), w której trenowałem w latach 2003-2007. Sukcesów jednak nie było, sekcja zresztą uległa rozpadowi, trzeba było szukać czegoś innego. Umiejętność pływania została jednak do dziś i jest to moja ulubiona aktywność fizyczna.

Jak to się stało, że wybrano Pana na trenera tej dyscypliny?

Po obozie w Dźwirzynie kolejne dwa tygodnie spędziłem na zgrupowaniu Kadry Wojewódzkiej Młodzików województwa Pomorskiego w Ustce. Z tym miastem i samą strzelnicą w Ustce wiąże się pewna osoba, którą znam już od 2008 roku i była obserwatorem moich postępów podczas corocznych zgrupowań. Część osób może już wiedzieć o kogo chodzi – Adam Kaleta, który współpracował z klubami Zryw Słupsk oraz Warmia i Mazury Olsztyn, wielokrotnie udzielał się podczas obozów dla nowych adeptów strzelectwa osób niewidomych i słabowidzących. To właśnie Trener Adam, który przez lata był szkoleniowcem grupy karabinu w Usteckim oddziale klubu Flota, po raz pierwszy w roku 2016 lub 2017 opowiedział mi o strzelectwie niewidomych. Od tamtego czasu traktowałem to jako uzupełnienie wiedzy o sporcie strzeleckim, jednak po doświadczeniach obozu w pierwszej połowie sierpnia zaczęło to nabierać innego charakteru. Nie ukrywam, bez motywacji ze strony Trenera Kalety nie byłoby mnie tu gdzie teraz jestem, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Napisałem ofertę swojej kandydatury, przesłałem na właściwy adres no i… wybrali mnie.

 

Czy mógłby Pan przybliżyć nam jakie konkurencje rozgrywane są w rywalizacji osób niewidomych? 

Należy rozdzielić rywalizację międzynarodową oraz krajową. Rywalizacja przebiega na dystansie 10 metrów. Podczas najważniejszych zawodów na świecie rozgrywa się następujące konkurencje:
– 10m Karabin pneumatyczny stojąc,
– 10m Karabin pneumatyczny leżąc.

Natomiast w kraju rozgrywamy:

– 10m Karabin pneumatyczny stojąc,
– 10m Karabin pneumatyczny leżąc,
– 10m Karabin pneumatyczny 3 postawy,
– 10m Karabin pneumatyczny MIX stojąc,
– 10m Karabin pneumatyczny MIX leżąc.

Czy w składzie Pana Kadry Narodowej znajdują się gwiazdy światowego formatu. Być może Barbara Moskal? (Tu więcej o ostatnim sukcesie Pani Moskal)

Nadawanie tego rodzaju tytułów na tym etapie jest dosyć ryzykowne. Barbara Moskal wraz ze swoją asystentką (i mamą jednocześnie) Katarzyną to duet wyróżniający się obecnie na arenie międzynarodowej – Mistrzem Świata nie zostaje się bowiem z przypadku. Na światowych arenach – mowa tu tylko o zawodach organizowanych przez WSPS (tłum. Międzynarodowa Federacja Strzelectwa Niepełnosprawnych) do tej pory wyróżniali się również Katarzyna Orzechowska oraz Krzysztof Ruszkiewicz. Ta trójka, wraz z Marią Ciupińską-Narwojsz, stanowi obecnie grupę przygotowania „olimpijskiego”. W cudzysłowie, ponieważ strzelectwo niewidomych nie jest jeszcze w programie Igrzysk Paraolimpijskich, jednak chcę aby nasze przygotowania miały już taki właśnie charakter – zbieżny z działaniami Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego w obszarze szkolenia Kadry Narodowej.  

Z karabinu strzelają również biathloniści. Nawiązał już Pan współpracę również z tymi sportowcami?

Do tej pory mój kontakt z biathlonistami to tylko spotkanie z Anetą Górską w Dźwirzynie, współpraca ze Zbigniewem Sebzdą – trenerem w klubie Podkarpacie Przemyśl, w którym trenuje najwięcej niewidomych i niedowidzących biathlonistów  – jak na razie nie obejmuje tematów związanych z biathlonem. Jeżeli tylko będzie taka możliwość i potrzeba to oczywiście jestem gotowy udzielić kilku wskazówek.

W środowisku strzeleckim mówi się  o dużej sile naszej kadry. Czy w kontekście małej grupy uprawiającej ten sport możemy nazywać się potęgą? A u nas trenuje tylko 70 niepełnosprawnych.

Strzelectwo osób niepełnosprawnych, jako sport paraolimpijski, jest uprawiany praktycznie na całym świecie. W przypadku strzelań osób z grupy VI (Visual Impaired – z dysfunkcją wzroku) sama rywalizacja lokalnie trwa od około 10 lat. Początkowo wykorzystywane urządzenia celownicze, które wymagały stosowania dodatkowych lamp oświetlających tarczę, skutecznie wyparły już celowniki przetwarzające odległość od podczerwonej diody LED na sygnał dźwiękowy. Zmniejszenie tarcz do rozmiarów wykorzystywanych przez wszystkich strzelających z karabinu pneumatycznego na 10m (pełnosprawnych i niepełnosprawnych) oraz usystematyzowanie przepisów międzynarodowych przez WSPS (w oparciu o przepisy ISSF – tłum. Międzynarodowej Federacji Sportów Strzeleckich) daje nam coraz większe perspektywy rywalizacji na arenie światowej na imprezach najwyższej rangi. 

Do tej pory zorganizowano zaledwie 3 imprezy (2 razy Puchar Świata i 1 raz Mistrzostwa Świata) na których rozgrywano konkurencje pneumatyczne dla strzelców niewidomych i słabowidzących. Dobrze spisują się Hiszpanie i Amerykanie – zarówno pod względem wynikowym jak i frekwencji. Pozostałe kraje zwykle reprezentuje 1-2 strzelców, ciężko zatem określić czy któryś z krajów ma przewagę, najczęściej jednak o czołowe lokaty rywalizują przedstawiciele Polski, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Austrii oraz wspomniani wcześniej Hiszpanie oraz Amerykanie. Jeżeli moje plany uda się wdrożyć w życie to liczba osób trenujących w naszym kraju może znacznie wzrosnąć, wymaga to jednak czasu i nakładów finansowych, a dopóki nasze strzelania nie są w gronie konkurencji paraolimpijskich, o tego rodzaju inwestycje będzie trudno.

To jest droga dyscyplina, skąd czerpać finansowanie na sprzęt?

Proszę sobie wyobrazić czego potrzebuje pływak do treningu – stroju pływackiego, dobrych okularków i basenu. To czy podczas treningu przepłynie 20 basenów czy 200 ogranicza go tylko jego wytrzymałość fizyczna i czas. Żeby wymienić sprzęt niezbędny strzelcowi do treningu potrzeba już nieco czasu. Podstawa – karabin. Do początkowego treningu wystarczy już taki za bagatela 6 tysięcy złotych. Wyższy model (taki żeby móc go do siebie dopasować i osiągać z niego najwyższe rezultaty) to już 12 tysięcy. Do karabinu oczywiście urządzenie celownicze – wydatek 6 tysięcy złotych. Karabin sam nie strzela, potrzebny jest (poza zawodnikiem) śrut – paczka, w której znajduje się 500 sztuk to cena od 15 zł za wariant treningowy (niższa jakość) do nawet 60 złotych za śrut startowy (warto zaznaczyć, że jest to materiał jednorazowego użytku). Strój strzelecki, swego rodzaju skafander dzięki któremu zawodnicy starają się jak najbardziej ograniczyć swoje ruchy, to wydatek od 1,5 tysiąca złotych (zestaw podstawowy, „z wieszaka”) do 8 tysięcy (szyty na miarę, z materiałów o najnowszej technologii – choć powiedzieć że sam strzela to również za dużo). Do tego buty strzeleckie, rękawica, pas do postawy leżącej. Do postawy leżącej potrzebny jest również stolik i krzesło, ponieważ postawa leżąca w sporcie niepełnosprawnych jest w zasadzie postawą siedzącą. Podsumowując – początkujący zaczynający od zera musi mieć przynajmniej 15 tysięcy złotych, wyposażenie zawodnika najwyższej klasy to już wydatek rzędu 30 tysięcy. 

Ochłonęliście? To teraz Was uspokoję – żeby rozpocząć swoją przygodę ze strzelectwem nie trzeba jednak od razu tyle inwestować – w kraju funkcjonuje 8 klubów dla niewidomych i słabowidzących, które prowadzą szkolenie w strzelectwie i dysponują sprzętem zarówno prywatnym (klubowym), jak i tym przydzielanym przez ZKF Olimp – organizację, bez której ten sport w zasadzie by nie istniał. Pozyskiwanie środków z PFRON i Ministerstwa Sportu sprawia, że ten sprzęt fizycznie jest nabywany i rozdysponowywany po klubach.

Jak wyglądają treningi kadry narodowej?

Treningi Kadry to przede wszystkim sumienna praca na strzelnicy w swoim klubie oraz odpowiednie przygotowanie fizyczne – bez tego przyjazd na zgrupowanie jest zbyt dużym obciążeniem i niekiedy ciężko jest sprostać wszystkim treningom.  Zrealizowane do tej pory zgrupowania i konsultacje (Wrocław, Kosakowo k. Gdyni oraz Bydgoszcz) były okresem wytężonej pracy zawodników, którzy najczęściej 2 razy dziennie stawiali się na treningach technicznych i ogólnych. Były to nie tylko wystrzelone setki sztuk śrutu, ale i nauka poprawnego przygotowania do treningu i zawodów, korygowanie kwestii technicznych w ustawieniach broni i przygotowywaniu postaw strzeleckich – coś, co wielokrotnie powodowało zdziwienie na twarzach zawodników, jakby tego rodzaju rzeczy nie miały do tej pory miejsca na konsultacjach i zgrupowaniach… Uczęszczaliśmy również na basen, spotykaliśmy się na treningach ogólnorozwojowych – dokładnie tak jak uczymy nastolatków, którzy rozpoczynają swoją przygodę ze strzelectwem sportowym w sporcie pełnosprawnych. Wierzę, że dobre praktyki których nauczyli się kadrowicze zostaną przelane również na pozostałych zawodników trenujących w klubach, którzy być może marzą o karierze jak ich koledzy i koleżanki…

Każda jednostka treningowa zajmuje nam około 3 godzin i w zależności od planu obejmuje (po odpowiednim przygotowaniu) wykonywanie złożeń i oddawanie strzałów w danej postawie strzeleckiej w określonej ilości bądź czasie, z wyznaczonym zadaniem wynikowym bądź technicznym. Są też treningi obejmujące strzelania kontrolne, podczas których wszyscy uczestnicy zgrupowania rywalizują bezpośrednio ze sobą. Najczęściej grupa szkolenia podczas jednej akcji szkoleniowej nie przekracza 10 osób.

Strzelectwo pneumatyczne  kandyduje do  sportowej dyscypliny paraolimpijskiej. Czy jest na to szansa?

Tak jak wspominałem, dzięki ciągłemu dostosowywaniu naszych strzelań do standardowych przepisów strzelań z karabinu mamy już szansę występować na zawodach rangi mistrzowskiej i Pucharach Świata. Starania dotyczące wprowadzenia naszej konkurencji na Igrzyska Paraolimpijskie w Tokio nie powiodły się z powodu zbyt małej ilości krajów rywalizujących m.in. na wymienionych imprezach oraz niewystarczającego czasu na znalezienie dodatkowych reprezentacji. Obecny plan całego środowiska to wpisanie naszych konkurencji do programu Igrzysk Paraolimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Czy do tego dojdzie? Czas pokaże, jeżeli rywalizacja strzelców niewidomych i słabowidzących będzie w programach kolejnych Pucharów Świata i Mistrzostw Kontynentalnych oraz Mistrzostw Świata to możemy być niemal pewni walki o przepustki olimpijskie.

Obecna pandemia korona wirusa będzie miała wpływ  na tegoroczne treningi, zawody?

Na chwilę obecną istotnej zmianie uległy plany krajowe – odwołano zawody, które miały odbyć się w ostatni weekend marca we Wrocławiu oraz Półfinały Mistrzostw Polski, które w kwietniu miały odbywać się w Ustce i Tarnowie. Z perspektywy startów międzynarodowych odwołany został marcowy Puchar Świata w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz majowe międzynarodowe zawody w Hannoverze. Czekamy na decyzję dotyczącą organizacji Mistrzostw Europy, które w czerwcu mają odbywać się w Słowenii. Na chwilę obecną planujemy najbliższy okres szkolenia pod kątem startu w tych właśnie zawodach.

Z racji powszechnej kwarantanny treningi na strzelnicach zostały wstrzymane, jednak jeżeli zawodnicy dysponują taką możliwością to wykonują treningi we własnych domach. Dla niektórych to nic nowego i mają przygotowaną całą niezbędną w tym celu infrastrukturę, większość jednak wykorzysta ten czas na treningi bezstrzałowe. Na pewno znajdą się też osoby, które w wyniku obecnej sytuacji nie zrobią ani jednego treningu z bronią, warto żeby poświęcili ten czas na przygotowanie ogólne i gromadzenie w sobie tak zwanego „głodu strzelania”, aby ze zwielokrotnioną siłą rozpocząć ponowne treningi kiedy tylko będzie taka możliwość. 

Jakie Pan ma cele jako trener kadry narodowej?

Nie da się ukryć, że tak jak marzeniem każdego zawodnika jest udział w Igrzyskach, tak też marzeniem każdego z trenerów jest pojechanie na Igrzyska właśnie ze swoimi zawodnikami. Chciałbym, poprzez wytężoną pracę, osiągnąć cel z tym związany, jednocześnie czerpiąc radość z realizacji każdego etapu, który nas do niego doprowadzi.

Dziękuję serdecznie za udzielony czas i życzę w imieniu swoim oraz portalu strzeleckiego realizacji założonych celów!

Dziękuję bardzo oraz pozdrawiam czytelników portalu jak również wszystkich moich strzelców.

Leave a Reply