To jedno z tych pytań, które regularnie wraca na live’ach Szkoły Strzelania na YouTube. Ktoś strzela do stali, jest czysto, obserwator widzi trafienie, a strzelec po chwili pyta: „Dlaczego ten dźwięk wraca tak późno?”. I tu zaczyna się klasyczna rozmowa przy kawie, bo temat wydaje się banalny, dopóki nie zestawi się go z fizyką i praktyką long range.
Prędkość dźwięku a warunki atmosferyczne – fizyka strzelania w tle
W opisanych warunkach – temperatura 20 stopni Celsjusza, wilgotność 60 procent, ciśnienie 1020 hPa – dźwięk w powietrzu rozchodzi się z prędkością około 344 metrów na sekundę. To oznacza, że sam dźwięk potrzebuje niemal trzech sekund, żeby wrócić z celu oddalonego o kilometr. I to jest punkt, który często umyka strzelcom, zwłaszcza tym, którzy dopiero wchodzą w dłuższe dystanse.
Dźwięk nie „odbija się” w sposób natychmiastowy. On po prostu wraca, dokładnie tak samo jak fala akustyczna po klaśnięciu w dużej hali. Im dalej jest źródło, tym dłużej na ten dźwięk czekasz.
Czas lotu pocisku 6.5 Creedmoor – dlaczego V0 to nie wszystko
Druga część układanki to sam pocisk. 6.5 Creedmoor startujący z prędkością 840 m/s na wylocie z lufy rzeczywiście wydaje się bardzo szybki. Problem w tym, że ta wartość istnieje tylko przez ułamek sekundy. Po kilkuset metrach pocisk wyraźnie zwalnia, a po drodze musi jeszcze „przepracować” opór powietrza.
Na dystansie rzędu 1000 metrów czas lotu pocisku 6.5 CM to w przybliżeniu półtorej sekundy. Nie ma tu magii ani wyjątków – niezależnie od tego, jak bardzo lubimy ten kaliber, fizyka działa tak samo dla wszystkich.
Kiedy naprawdę słychać „dzwon” – long range w praktyce
Jeżeli połączymy te dwie rzeczy, obraz robi się jasny. Najpierw pocisk musi dolecieć do celu. Dopiero w momencie trafienia stal zaczyna drgać i generuje dźwięk. Ten dźwięk musi następnie wrócić do strzelca.
Przy dystansie około jednego kilometra wygląda to następująco: pocisk dociera do celu po mniej więcej 1,5 sekundy, a dźwięk wraca po kolejnych niespełna trzech sekundach. W efekcie „dzwon” słyszysz po około 4–4,5 sekundy od oddania strzału. Dokładnie w tym momencie, kiedy wielu strzelców zaczyna już poprawiać klik albo analizować, dlaczego „nic nie było słychać”.
Jedno przy szybkim strzelaniu jest ważne. Oceniamy trafienie w lunecie. Nie czekamy na dzwon. W ten sposób można zrobic to trzy razy szybciej.
Dlaczego raz dźwięk wraca szybciej, a innym razem później
Na live często pojawiają się komentarze w stylu: „U mnie było szybciej” albo „Ja czekałem prawie pięć sekund”. I obie obserwacje mogą być prawdziwe. Różnice robi dystans, konkretna amunicja, masa pocisku, jego współczynnik oporu, a nawet ukształtowanie terenu. W cieplejszym powietrzu dźwięk wraca szybciej, w chłodniejszym wolniej. Przy strzelaniu w dół lub w górę dochodzi jeszcze geometria toru lotu i akustyki.
To dlatego doświadczeni strzelcy long range uczą się jednej rzeczy: nie reagować impulsywnie. Cisza przez kilka sekund nie oznacza pudła.
Cierpliwość jako element techniki strzeleckiej
W strzelaniu długodystansowym cierpliwość jest tak samo ważna jak poprawna pozycja czy praca na spuście. Jeżeli strzelasz 6.5 Creedmoor na kilkaset metrów i dalej, musisz zaakceptować fakt, że informacja zwrotna przychodzi z opóźnieniem. Stal zadzwoni wtedy, kiedy dźwięk fizycznie ma szansę do Ciebie wrócić – nie wtedy, kiedy Ty chciałbyś ją usłyszeć.
I to jest jedna z tych rzeczy, które najlepiej zrozumieć właśnie na live, przy kawie, oglądając, jak inni też czekają na ten sam „dzwon”.


