21.11.2025 Komunikat PZŁ.
„W dniu 18 listopada odbyło się posiedzenie powołanego przez Łowczego Krajowego Zespołu ds. analiz i doskonalenia systemu bezpieczeństwa PZŁ. Na posiedzeniu przeanalizowano tragiczny wypadek, do którego doszło podczas polowania 11 listopada 2025 r. na terenie gminy Milejów w powiecie łęczyńskim.
Członkowie Zespołu jednoznacznie stwierdzili, że śmiertelny postrzał był skutkiem rażącego nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa na polowaniu określonych w rozporządzeniu Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz, w szczególności §7 ust. 2 pkt 3.
Zespół, kierując się potrzebą pilnej poprawy bezpieczeństwa podczas wykonywania polowania, zarekomendował przyspieszenie prac nad wprowadzeniem jednolitego i zmodernizowanego systemu szkoleniowego. Rekomendacje obejmują:
przygotowanie filmów instruktażowych dotyczących bezpiecznego posługiwania się bronią,
stworzenie filmów instruktażowych dotyczących użycia celowników optoelektronicznych w różnych warunkach pogodowych i terenowych,
opracowanie materiałów szkoleniowych dla instruktorów prowadzących zajęcia z zakresu bezpieczeństwa na polowaniu,
wprowadzenie instrukcji szkoleniowej przez Naczelną Radę Łowiecką,
tak aby szkolenia odzwierciedlały realne warunki wykonywania polowania, w tym m.in.: strzelanie na ścieżce podchodowej,
wprowadzenie uchwałą Naczelnej Rady Łowieckiej obowiązkowych corocznych szkoleń przypominających zasady bezpieczeństwa na polowaniu oraz zasady bezpiecznego posługiwania się bronią. Nieukończenie takiego szkolenia powinno skutkować niedopuszczeniem myśliwego do wykonywania polowania.
Zespół uznał również za zasadne ponowne wprowadzenie do przepisów obowiązujących w PZŁ rozwiązania, które umożliwi zawieszenie w prawach członka Związku myśliwego obwinionego o poważne przewinienie łowieckie. Zawieszenie mogłoby być stosowane przez sąd łowiecki na wniosek rzecznika dyscyplinarnego do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.”
Źródło: pzlow.pl
Komunikat PZŁ z 21 listopada to kolejny dokument utrzymany w tonie: „będziemy coś robić”, ale bez choćby cienia odpowiedzialności, konkretów czy realnych zobowiązań. Zamiast terminów, harmonogramów i nazwisk odpowiedzialnych osób, otrzymujemy długą listę ogólników opakowanych w słowa: „zarekomendował”, „powinno”, „należy”, „zasadne jest”. To język, który pozwala powiedzieć wszystko, ale nie gwarantuje niczego.
Trzy miesiące po pierwszym tragicznym wypadku z sierpnia, i zaledwie dziesięć dni po kolejnym — w Milejowie, 11 listopada — PZŁ publikuje komunikat, który w praktyce nie zmienia absolutnie nic.
W dokumencie nie ma ani jednego konkretu. Nie podano żadnych terminów wdrożenia nowych szkoleń, instrukcji czy rozwiązań dyscyplinarnych. Nie określono harmonogramu prac, etapów, ani mechanizmów kontroli. Nie wskazano, kto odpowiada za przygotowanie materiałów, opracowanie programów, produkcję filmów czy aktualizację systemu szkoleń. Trudno oprzeć się wrażeniu, że cały ciężar odpowiedzialności został rozmyty tak, aby nikt nie musiał brać jej na siebie.
Najbardziej rzuca się w oczy fakt, że PZŁ powołał zespół ds. bezpieczeństwa po pierwszym wypadku w sierpniu, a komunikat wydany 21 listopada — trzy miesiące później — nie zawiera nawet zalążka systemowej reformy. Mamy za to deklaracje tworzenia filmów instruktażowych, materiałów dydaktycznych i bliżej nieokreślonej „instrukcji szkoleniowej”, którą dopiero trzeba będzie opracować. To lista działań pozornych, nie systemowych. Filmy i broszury nie poprawiają bezpieczeństwa w terenie. Poprawiają jedynie wizerunek — na chwilę.
Wprowadzanie takich pojęć jak „strzelanie na ścieżce podchodowej”, które nie występują w żadnych obowiązujących przepisach ani standardach szkoleniowych, przypomina bardziej poszukiwanie efektownych fraz niż budowanie realnego programu szkoleniowego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że chodzi o stworzenie wrażenia „nowości” i „modernizacji”, a nie o przygotowanie faktycznych, praktycznych ćwiczeń, które mogłyby podnieść poziom bezpieczeństwa.
Ostatnia część komunikatu to zapowiedź przywrócenia możliwości zawieszenia myśliwego w prawach członka PZŁ, ale brak tam odpowiedzi na elementarne pytania: według jakich kryteriów? Na jak długo? W jakim trybie? Jak zabezpieczyć procedurę przed nadużyciami? To kolejna deklaracja bez struktury, bez ram prawnych, bez choćby szkicu regulacji. Znów: dużo słów, zero wykonania.
Wagę problemu podkreśla fakt, że to już drugi tragiczny wypadek w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Tymczasem PZŁ reaguje tak, jakby był to pierwszy sygnał alarmowy, a nie kolejny dowód, że system bezpieczeństwa i szkolenia w obecnym kształcie wymaga przebudowy, nie kosmetyki.
Ten komunikat nie jest planem działania.
Nie jest reformą.
Nie jest nawet początkiem reformy.
To zestaw deklaracji, które nie rodzą żadnych zobowiązań. Po trzech miesiącach pracy zespołu i po dwóch tragicznych zdarzeniach środowisko ma prawo oczekiwać czegoś więcej niż obietnic filmów instruktażowych i rozważań na temat „zasadności”. Pisząc „środowisko” myślę nie tylko o myśliwych ale o wszystkich posiadaczach broni. Ktoś tego piwa nawarzył, ale wypić nie ma kto.
Brakuje konkretów. Brakuje odpowiedzialności. Brakuje decyzji.
A przede wszystkim — brakuje czasu, który został już zmarnowany.



