Separacja denka łuski. Jak awaryjnie usunąć ją z komory nabojowej?

Share

Separacja denka łuski to jedna z tych awarii, które potrafią skutecznie zakończyć strzelanie. Denko zostaje wyrwane, a korpus łuski zostaje zakleszczony w komorze nabojowej. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście użycie profesjonalnego narzędzia do usuwania zerwanych łusek, ale nie zawsze mamy je przy sobie na strzelnicy. A właściwie to jest pewne, że tego nie mamy.

W sytuacji awaryjnej można poradzić sobie prostą metodą: za pomocą mniejszej łuski, cienkiej taśmy dwustronnej i standardowego wyciora.

Zasada jest prosta. Dobieramy mniejszą łuskę tak, aby dało się ją wprowadzić do wnętrza zakleszczonej łuski. Przykładowo, przy łusce kalibru .375 CheyTac można użyć łuski .338 Lapua Magnum. Chodzi o to, aby mniejsza łuska weszła do środka, ale jednocześnie miała na tyle zbliżony wymiar, żeby po oklejeniu taśmą mogła się dobrze zakleszczyć i przykleić do pozostałości większej łuski.

Mniejszą łuskę oklejamy możliwie cienką taśmą dwustronną. Nie chodzi o robienie grubej warstwy, tylko o uzyskanie kontaktu i przyczepności. Łuski mają kształt lekko stożkowy dół jest szerszy, góra węższa  dlatego po odpowiednim dobraniu kalibrów można wykorzystać tę geometrię na swoją korzyść.

Następnie wprowadzamy oklejoną mniejszą łuskę do zakleszczonej łuski w komorze. Po dociśnięciu obie części powinny skleić się w jedną całość. Wtedy od strony wylotu lufy wprowadzamy standardowy wycior i wypychamy całość z komory nabojowej.

Najczęściej nie wymaga to dużej siły. Jeżeli trzeba bić mocno, coś jest nie tak i lepiej przerwać, niż uszkodzić broń. Ta metoda jest rozwiązaniem awaryjnym, strzelnicowym, a nie zamiennikiem właściwego narzędzia rusznikarskiego.

Przeczytaj także

Reklama