Reklama
Przeczytasz ten artykuł w: 3 minuty

Zawody par snajperskich to już u nas w kraju tradycja. Pierwsze zostały zorganizowane w Strzepczu już ponad 10 lat temu. Ogólne założenia tego typu zawodów niewiele się zmieniły ale poziom wyszkolenia i jakość używanego sprzętu już tak. W tym roku kliku żołnierzy i pasjonatów strzelectwa taktycznego połączyło swoje siły z Fundacją Sprzymierzeni z Grom żeby zorganizować w nowej formule jedyne w swoim rodzaju zawody charytatywne. Cały dochód z zawodów został przeznaczony na pomoc weteranowi Piotrowi Ziębakowskiemu.

Jako portal nie zastanawialiśmy sie i od razy dołączyliśmy do tych wspaniałych ludzi i wielkim sercu żeby wspierać medialnie i nie tylko te zawody. Organizacyjnie i logistycznie to bardzo złożone przedsięwzięcie. Dodatkowo trzeba było pamiętać o zagrożeniu wirusem SARS-Cov2 i zastosować bardzo rygorystyczne środki ostrożności. Zarządzanie tak dużą grupą ludzi pochodzącą z różnych środowisk to wielkie wyzwanie, z którym Organizatorzy poradzili sobie na piątkę z minusem. W zawody było zaangażowane wojsko które oprócz ludzi dało środki transportu i poligon. Poza tym swój nieoceniony wkład wnieśli byli żołnierze jednostek specjalnych, instruktorzy strzelectwa, instruktorzy SERE, ratownicy medyczni i grupa cywilna z Lublina ze Stowarzyszenia Obrona Narodowa.

Przygotowania na miejscu na trenie OSPWL w Wędrzynie ruszyły kilka dni przed imprezą. Ostatecznie obsługa zameldowała się na poligonie w Wędrzynie w czwartek o 12.00. Po odprawie wszyscy udali się do swoich zajęć.

Dzień pierwszy.

Pogoda bardzo dobra, przynajmniej do godzin wieczornych. Rejestracja zawodników przebiegła sprawnie z zachowaniem reżimu sanitarnego i odstępu społecznego. Na starcie ekip z Polski pojawili sie nasi Przyjaciele ze Słowenii, Czech i Niemiec. Podczas otwarcie dołączył do nas Piotrek Ziębakowski.

Ja osobiście pomagałem przy rejestracji następnie wziąłem odział w odprawie “OPFOR” i dołączyłem do drużyny “Dziadka”. “Ciągnie wilka do lasu” więc razem z dowódcą “Dziadkiem” “Bzykerem” i “Profesorem” obsadziliśmy posterunek nr 1. Był jeszcze dzień. Zawodnicy szykowali sie do przenikania przez nasze stanowiska żeby dotrzeć na stalking. Nie mieliśmy zbyt dużo pracy. Po przegrupowaniu zajęliśmy nowe stanowisko. Była 18.00, zanosiło się na deszcz. Przygotowaliśmy swój punkt na skrzyżowaniu dróg leśnych w wąwozie porośniętym bukowym lasem. Naszym zadaniem było przeszkadzanie snajperom w przenikaniu na kolejne punkty kontrolne.

Zaczęło padać, zabezpieczyliśmy plecaki przed deszczem. Sami założyliśmy pałatki spokojnie wypatrywaliśmy i nasłuchiwaliśmy. Naszym założeniem było chwytanie tylko tych, którzy będą poruszali się drogami, które obstawialiśmy. Pierwsi nocni amatorzy grzybobrania pojawili się około godziny 20. Zostali odeskortowani do punktu i podjęci przez ekipę do zadań specjalnych. Po jakimś czasie było widać jeszcze kilka promyków czerwonego światła w głębi lasu. Niewątpliwie sprzymierzeńcem ekip snajperskich był padający deszcz gdyż maskował powodowany przez nich hałas.

Dzień drugi – ogniowy

Po pętli taktycznej przyszedł czas na konkurencje strzeleckie, które były realizowane na trzech strzelnicach. Po nocnej pętli taktycznej zawodnicy przegrupowali się na poszczególne strzelnice. Tam czekały na nich ciekawe zadania strzeleckie. Na każdej z osi należało się spodziewać zadań strzeleckich opartych na użyciu pistoletu, karabinka i karabinu strzeleckiego. Zadania wymagały wymuszonych postaw, krycia się za przysłonami czy strzelania z partnerem na plecach. Należało znać zasady taktycznego poruszania się gdyż część torów wymagała tego rodzaju przemieszczania się w terenie. W mojej ocenie konkurencje strzeleckie były zrealizowane p e r f e c y j n i e.

Osobny temat to konkurencje medyczne. Realizowali je profesjonaliści w każdym calu. Począwszy od instruktorów a kończąc na pozorantach. Ich zaangażowanie, profesjonalizm i dobór rekwizytów był na bardzo wysokim poziomie. Ukłony dla “Jaśka”, “Żyłki”, “Profesora” i pozostałych Instruktorów.

VIDEO

zdj. archiwum Fundacja Sprzymierzeni z GROM

Po pysznym posiłku (nie jest to tylko moje zdanie) i przerwie na kawę odbyła się ceremonia dekoracji zwycięzców. Wygrał team ze Słowenii Primoż i Żan. Drugie miejsce zajęli Paweł Niemczuk z Rafałem Górniakiem, trzecie przypadło czeskiemu teamowi Pavel Jarolim i Jakub Bradac. Zarówno na otwarciu jak i zakończeniu zawodów wziął udział Piotrek Ziębakowski. Zawody zakończyły się około 19.00 w sobotę.

Jak zadeklarowali Organizatorzy, tego typu zawody będą organizowane w przyszłości żeby pomóc kolejnym Weteranom.

GALERIA (fot. Archiwum Fundacja Sprzymierzeni z GROM)

 

 

 

Zapraszamy do komentowania!