Pomieszanie z poplątaniem, ale myśliwym trzeba dowalić!

Share

Zwierzę leży przy drodze. Nie znamy okoliczności zdarzenia, ale myśliwy już pojawia się w opowieści. Bydgoski profil Wyborczej pokazuje, jak do ostrzeżenia dla kierowców dopisać oskarżenie, którego nie trzeba wypowiadać wprost. Wystarczy odpowiednio ułożyć zdania i dobrać zdjęcie.

Najpierw dostajemy informację o godach jelenibdanieli czyli po naszemu o bekowisku i wyczerpanych samcach. Potem pojawiają się miłośnicy „rekreacyjnych polowań”, również dewizowych. Zaraz po nich pytanie o spłoszone zwierzę na drodze. A propos to kozioł na, ktorego sezon skończył sie prawie miesiąc temu. Czytelnik ma sobie połączyć kropki.

Tyle że między tymi kropkami powinny znajdować się dowody.

Czy pokazane zwierzę uciekło przed myśliwymi? Czy w miejscu zdarzenia odbywało się polowanie? Czy ustalono przyczynę jego pojawienia się na jezdni? W przedstawionym wpisie nie dostajemy takich informacji. Dostajemy za to sugestię, która pozwala obciążyć myśliwych bez kłopotliwego ustalania okoliczności i bez zwracania uwagi na rzetelność dziennikarską.

Polowanie może płoszyć zwierzynę. Nie wynika z tego jednak, że zwierzę przy drodze jest lośrednio ofiarą polowania. Zwierzyna przemieszcza się także bez udziału myśliwych. Przecina drogi między miejscami odpoczynku i żerowania, a w okresie godowym zwiększa aktywność. Policja i myśliwi ostrzegją przed takim zagrożeniem, wskazując właśnie naturalne zachowania zwierząt. Do wyjaśnienia ryzyka nie potrzebuje opowieści o ludziach szukających rozrywki z bronią.

Ale najwięcej mówi tutaj przymiotnik „rekreacyjne”.

W tym wpisie pasuje do założonej tezy wręcz idealnie. Zanim czytelnik dowie się czegokolwiek o konkretnym polowaniu, już otrzymuje ocenę jego hipotetycznych uczest ikow. Mają być ludźmi, którzy dla przyjemności wykorzystują słabość wyczerpanych zwierząt. Nie trzeba rozmawiać o zasadach, obowiązkach ani celu odstrzału. Wszystko załatwia jedno słowo.

Samo określenie istnieje i można go używać. Warto jednak zapytać, co dokładnie opisuje w tym przypadku. Ustalone okoliczności czy stosunek autora do myśliwych? Skąd wiadomo, jaka była motywacja ludzi, których polowanie nie zostało nawet wskazane?

„Rekreacyjne” nie zastępuje odpowiedzi. Ustawia odbiorcę pod tezę.

Tak wygląda właśnie stygmatyzacja myśliwych. Zamiast opisać konkretne działanie i odpowiedzialność konkretnych osób, przedstawia się całą grupę przez najbardziej obciążające skojarzenia. Broń, rozrywka, bezbronne wyczerpane godami zwierzę i śmierć przy drodze. Czytelnik nie musi znać faktów. Ma wiedzieć, na kogo się oburzyć.

Fotografia dodatkowo wzmacnia ten przekaz. W tekście pojawiają się jelenie i daniele, na zdjęciu jest kozioł sarny. Sama ilustracja innego gatunku nie przekreśla poradnika o kolizjach. Nie daje jednak również podstaw do łączenia losu sfotografowanego zwierzęcia z polowaniem. Martwa sarna nie jest dowodem przeciwko myśliwym tylko dlatego, że redakcja umieściła ją pod odpowiednio napisanym wstępem.

Zrzut ekranu wpisu profilu Wyborcza.pl Bydgoszcz na Facebooku, przytoczony w celu krytycznej analizy treści wpisu i doboru fotografii. Źródło: https://www.facebook.com/share/p/1B6urSACF6/

Oryginalne zdjecie pochodzi ze strony Lasów Państwowych. Wykorzystywanie go do ilustracji po wykadrowaniu loga jest dosyć popularne.

Można ostro krytykować łowiectwo. Można rozliczać błędy, naruszenia zasad i konkretne przypadki narażania ludzi na niebezpieczeństwo. Trzeba je wtedy udokumentować. Przynależność do środowiska myśliwych nie jest dowodem winy, a niechęć autora nie zwalnia go z obowiązku sprawdzania faktów.

Od redakcji, która zabiera głos w sprawie bezpieczeństwa, można wymagać więcej niż sprawnego wywoływania oburzenia na zamówienie.

Jeśli polowanie przyczyniło się do wypadku, pokażcie ustalenia. Jeśli ich nie macie, nie dopisujcie myśliwego do zdjęcia martwego zwierzęcia. Nawet wtedy, gdy bardzo pasuje wam do Waszej tezy.

Darz Bór

Jak oceniasz ten artykuł?

Ładowanie reakcji…

NEWSLETTER

Najważniejsze teksty PortalStrzelecki.pl prosto na Twoją skrzynkę. Zapisz się i bądź na bieżąco. Bez spamu i lania wody same konkrety z naszego podwórka. Czytaj przy kawie, bo na strzelnicy szkoda czasu na telefon.

Zapisz się do naszego newslettera

Dane wykorzystujemy do obsługi newslettera. Po zapisie otrzymasz link potwierdzający. W każdej wiadomości możesz zrezygnować. Szczegóły: polityka prywatności.

Przeczytaj także

Reklama