poniedziałek, 15 grudnia, 2025

Ile właściwie osób w Polsce posiada broń palną? Badania i zmiana UoBiA.

Share


Pytanie wydaje się banalnie proste. W rzeczywistości – szczególnie w kontekście procedowanego w Sejmie druku nr 1931 dotyczącego wprowadzenia obowiązkowych badań okresowych wszystkich posiadaczy broni – jest to jedna z najbardziej złożonych kwestii w całej debacie o Ustawie o broni i amunicji.

Problem, którego ustawodawca… nie zauważył?

Wnioskodawcy projektu zmian powołują się na dane Policji, przywołując liczbę pozwoleń na broń jako liczbę osób posiadających broń. Już na tym etapie pojawia się zasadniczy błąd, który całkowicie wypacza sens prognoz i wyliczeń uzasadniających projekt.

Pozwolenie na broń to decyzja administracyjna. Jedna osoba może mieć ich kilka — w różnych celach wskazanych w ustawie. Ten sam obywatel może więc posiadać pozwolenie sportowe, kolekcjonerskie, szkoleniowe, łowieckie, a nawet pozwolenie do celów pamiątkowych. Każde z nich figuruje w policyjnych statystykach jako osobna decyzja.

To oznacza jedno: liczba pozwoleń ≠ liczba osób posiadających broń.

Dane pokazują jasno: nie znamy liczby obywateli posiadających broń


W praktyce oznacza to, że realna liczba obywateli posiadających broń jest mniejsza niż liczba widniejąca w tabelach, na które powołują się autorzy projektu ustawy.

Konsekwencja? Uchwalanie prawa bez znajomości skali.

W druku 1931 projektodawcy zakładają objęcie nowych obowiązków „wszystkich posiadaczy broni”. W uzasadnieniu widnieją wyliczenia oparte na liczbie pozwoleń, czyli decyzji administracyjnych, a nie realnych osób.

To błąd, który przekłada się na:

– złe oszacowanie kosztów (zarówno dla obywateli, jak i dla państwa),
– nieprawidłowe określenie czasu potrzebnego do zbadania „wszystkich”,
– brak wiedzy o tym, ilu ludzi tak naprawdę dotknie obowiązek,
– wprowadzanie regulacji bez rzeczywistego zrozumienia środowiska posiadaczy broni.

W praktyce okazuje się, że nawet autorzy projektu nie mają wiedzy o podstawowych danych dotyczących grupy, którą chcą objąć nowymi obowiązkami. Powołują się na liczby, które nie są liczbą obywateli, lecz liczbą wydanych decyzji.

W druku są błędne dane. Zamiast liczby pozwoleń jest liczba osób. A to jest błąd.

Screen z druku sejmowego nr 1931
Źródlo: sejm.gov.pl


Po co nam prawidłowe dane?

Ponieważ to na ich podstawie:

– szacuje się koszty badań,
– określa się możliwości wykonawcze służby zdrowia,
– przewiduje się obciążenie administracji,
– tworzy się uzasadnienie legislacyjne.

Bez rzetelnej wiedzy o faktycznej liczbie obywateli posiadających broń nie można zaprojektować systemu badań okresowych i nie da się oszacować, czy jest on w ogóle wykonalny w skali kraju.

Dlaczego Policja nie podaje liczby osób?

KGP publikuje dane o:

– liczbie pozwoleń na broń,
– liczbie egzemplarzy broni,
– liczbie wydanych dopuszczeń,
– liczbie cofniętych decyzji.

Nie publikuje natomiast kluczowej liczby:
ile osób fizycznych posiada jakiekolwiek pozwolenie na broń, niezależnie od celu.

Możliwe, że KGP tę liczbę posiada, ponieważ każdy rekord w systemie jest przypisany do konkretnego obywatela, ale nie jest ona udostępniana w corocznych statystykach ani w zestawieniach publicznych.

Wniosek

Debata o obowiązkowych badaniach okresowych posiadaczy broni powinna opierać się na danych dotyczących osób, a nie decyzji administracyjnych. Liczenie pozwoleń jako liczby obywateli prowadzi do błędnych wniosków i całkowicie zniekształca obraz rynku cywilnego broni w Polsce.

Bez tego każda dalsza analiza będzie oparta na iluzji, nie na faktach.

Przeczytaj także

Reklama

News