czwartek, 15 stycznia, 2026

Sniper Extreme 2025 – bez „lukru”

Nasz Redaktor Marcin Banasiak opisał swoje kolejne doświadczenia po starcie w zawodach Sniper Extreme.

Share

Idea i cel zawodów

Zawody Sniper Extreme 2025 organizowane są przy udziale przyjaciół Fundacji SPRZYMIERZENI z GROM, żołnierzy w służbie czynnej, weteranów wojsk specjalnych oraz utytułowanych zawodników wielu dyscyplin sportowych. Cel jest ten sam od pierwszej edycji – pomoc podopiecznym i realizacja celów statutowych Fundacji.

W tym roku celem akcji jest profilaktyka i pomoc żołnierzom oraz cywilom dotkniętym Urazowym Uszkodzeniem Mózgu (Traumatic Brain Injury – TBI) oraz Zespołem Stresu Pourazowego (Posttraumatic Stress Disorder – PTSD).

Miejsce i historia edycji

W tym roku zawody odbywały się już po raz VI, a piąty raz na gościnnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce – obiekcie, który daje nieskończone możliwości strzeleckie i spacerowe. Strzelanie na plaży, strzelanie na otwartej przestrzeni, gdzie nie ma kulochwytu i nie ma odpowiedzi „w co ja trafiłem”.

Dla mnie były to już piąte zawody i z roku na rok jest inaczej. Moja pierwsza edycja w Ustce prowadziła nas przez poligon przy pięknej księżycowej nocy i dodatniej temperaturze. Trzecia edycja to już inna bajka – Neptun nie był łaskawy: mokry śnieg, temperatura zero stopni, grzęzawiska, które nie chciały zamarzać, i mokre buty.

W każdej edycji są inne konkurencje, inne strzelania, inna pętla taktyczna, ale zawsze taka sama – przyjazna atmosfera.

Formuła zawodów i skład zespołu

Zawody Sniper Extreme organizowane są dla par strzeleckich: snajper i obserwator. Obserwator wyposażony jest w karabinek samopowtarzalny, przeważnie AR-15 w kalibrze .223, oraz pistolet. Snajper w karabin wyborowy – w tym roku miałem ze sobą mojego ulubionego Tikka 6,5 Creedmoor oraz oczywiście pistolet.

W tym roku pojechałem na te zawody z Konradem Howardem, dla którego był to pierwszy Sniper Extreme.

Pierwsze rozczarowanie

Po bardzo udanej edycji 2024 spodziewałem się jeszcze wyższego poziomu. Niestety – zaskoczenie od samego początku i to zaskoczenie negatywne.

Formuła Sniper Extreme wymaga od zawodników wszechstronnego przygotowania siebie i sprzętu. Strzelectwo jest tylko jednym z elementów. Dochodzą survival, nawigacja w lesie oraz bytowanie w nocy przy zerowej temperaturze. Wszystko nosimy ze sobą – na plecach, na barkach, w rękach.

Różnorodność wyposażenia i przygotowania sprzętu pozwala wyciągać wnioski na kolejne edycje.

Brak odprawy i przygotowania nocnego

Przyjeżdżamy do miejsca noclegowego. Rokrocznie była odprawa i wydawanie pakietów startowych, na podstawie których przygotowywaliśmy się do zadań nawigacyjnych.

Tym razem – wchodzę do pokoju, godzina 21:30, wszyscy śpią. Nie ma zadań do opracowania, nie ma żadnych wytycznych. Sklarowaliśmy plecaki, zabezpieczyliśmy sprzęt i poszliśmy spać.

Start i transport

Jak co roku – wymarsz o 6:30. Odprawa poranna, omówienie zasad bezpieczeństwa i przejazd na strzelnicę. Przydział do pojazdów.

Nasz zespół C02 podróżował świetnie wyposażonym Jelczem, który miał światełko na skrzyni. Zasada obowiązuje niezmiennie – co słyszałeś w Jelczu, zostaje w Jelczu.

Ilość strzałów – spore zaskoczenie

Tegoroczna edycja obfitowała w zadania strzeleckie. W poprzednich latach snajper oddawał maksymalnie około 40 strzałów, obserwator około 50. W tym roku było ich dwa razy tyle, a czasem więcej.

Niektórzy zawodnicy zostali bez amunicji, co – delikatnie mówiąc – utrudnia strzelanie.

Zadania strzeleckie i obserwacyjne

Cele ustawione były nawet na dystansie 1047 metrów. Pierwsze zadania obejmowały strzelanie z paki Stara, z płyt betonowych oraz z pleców partnera, na dystansach 600–800 m. Obserwator strzelał maksymalnie do 400 m.

Były też zadania obserwacyjne – odnajdywanie celów, określanie ich położenia i podawanie gridów. Między zadaniami przemieszczaliśmy się samochodami.

Strzelania na plaży, do celów ustawionych na przypadkowych dystansach, z niewygodnych postaw – nie należą do łatwych. W tym roku strzelaliśmy do tych samych celów zarówno w dzień, jak i w nocy. Co ciekawe – nocą wszystkim szło lepiej.

Jednym z zadań było również strzelanie do rzutków – taka wisienka na torcie.

Stalking i problemy czasowe

Zadanie stalkingowe – przygotowanie maskowania i odczytanie ciągu liter – zostało wykonane przez wszystkich, ale bardzo skrótowo. Zaczynało brakować czasu.

Opóźnienia to częsty problem tych zawodów. O ile edycja 2024 była pod tym względem wzorowa, tak w tym roku „wypalanie czasu” na skrzyni samochodu było normą. Miałem wrażenie, że więcej siedziałem niż chodziłem.

Brak klasycznej pętli nocnej

Nawigacja nocna, która zwykle trwała od 16:00 do 6:00, w tym roku została mocno ograniczona. Zmiany nie sprawdziły się – potwierdzili to inni zawodnicy.

Za mało, niewystarczająco. Przygotowanie do zadań nocnych zawsze dawało największą frajdę w zmęczeniu. Tym razem na końcu pętli było nawet ognisko i kiełbaski – wcześniej nie do pomyślenia.

Drugi dzień – tory strzeleckie

Drugi dzień to klasyczne tory strzeleckie i tu organizatorzy naprawdę dali czadu. Dużo strzelania, trudne tory przygotowane m.in. przez Team99, Rafała Kleckiego, Rafała Rutkowskiego i Kubę Sidorowicza.

Na jeden z torów nie dojechaliśmy z przyczyn niezależnych – tego żałuję najbardziej.

Strzelaliśmy z budynków, przez loop hole, z wolnej ręki, z kolegi, na nieznanych dystansach. Były też postawy wymuszone, strzelanie z lewej ręki i zadania z dźwiganiem minimum 60 kg piachu.

Konrad świetnie poradził sobie z zadaniem „ranny partner” – mimo że sam rozwaliłem łepetynę przy wspinaniu się po linie.

Strzelanie nocne i obiekty w Ustce

Strzelanie nocne do podświetlonych gongów – świetna zabawa. Do tego strzelnica garnizonowa z celami podnoszonymi, oświetlanymi w nocy i strzelanymi na czas w dzień.

Obiekt w Ustce daje ogromne możliwości i w tym roku nie zabrakło wrażeń.

Wnioski dla przyszłych uczestników

Dla tych, którzy chcą wystartować w przyszłym roku – spodziewajcie się niespodziewanego. Zadania przygotowują najbardziej zwariowani strzelcy. Najważniejsza jest współpraca snajpera i obserwatora: komunikacja, wymiana informacji, planowanie i wspólne podejmowanie decyzji.

Podsumowanie edycji

Podsumowując – była to jedna ze słabszych edycji. Organizacyjnie wyglądało to tak, jakby ktoś zgubił się w czasoprzestrzeni. Zawodnicy zbyt często czekali zamiast działać.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku powróci poziom organizacyjny z 2024 roku.

Bardzo dziękuję Konradowi Howardowi za wspólny czas, wsparcie i świetną realizację zadań. Wymiatałeś z karabinkiem na tych dystansach.

Do zobaczenia za rok. Dla mnie – pozycja obowiązkowa.

Zobacz także:

Sniper Extreme 2024 dla Julka– Podsumowanie

 

Marcin Banasiak
Marcin Banasiak
Marcin Banasiak, Strzelec Długodystansowy, pasjonat Survivalu oraz Myśliwy. Uczestnik i finalista wielu zawodów strzeleckich. Pasjonujący się strzelaniem taktycznym jak również tarczowym.

Przeczytaj także

Reklama

News