Użyteczna iluzja która działa

Share

Celowość jako fikcja, która działa

W Polsce dostęp do broni opiera się na słowie „celowość”. Musisz udowodnić, po co potrzebujesz owej broni. Sport, kolekcja, łowiectwo. Brzmi poważnie. Problem w tym, że to w dużej mierze fikcja.

Nie dlatego, że ludzie nie mają powodów. Wręcz przeciwnie – mają. Tyle że te prawdziwe powody nie mieszczą się w urzędowym formularzu, który jest zamknięty. Nikt nie napisze wprost: chcę mieć broń, bo chcę być bardziej niezależny, bardziej odpowiedzialny za własne bezpieczeństwo. System tego nie przyjmuje. System przyjmuje role.

Więc ludzie uczą się grać. Zostają „sportowcami”, „kolekcjonerami”, „myśliwymi”. Czasem naprawdę nimi są. Czasem tylko na papierze. Państwo o tym wie. I akceptuje tę grę, bo wszystko się zgadza formalnie.

I tu dochodzimy do sedna: to działa.

Liczba pozwoleń rośnie. Strzelectwo się rozwija. Powstają nowe kluby, zawody, rynek sprzętu. Czyli system oparty na sztucznej „celowości” przynosi realny efekt. Nie dlatego, że jest logiczny. Tylko dlatego, że jest przewidywalny.

Nie sprawdza prawdy. Sprawdza, czy umiesz się wpasować.

Można się na to oburzać. Można mówić, że to hipokryzja. Ale z perspektywy praktycznej to po prostu mechanizm. Filtr, przez który trzeba przejść.

Prawdziwy problem jest gdzie indziej. W tym, że państwo boi się nazwać rzeczy po imieniu. Nie chce uznać, że posiadanie broni może być zwykłą, racjonalną decyzją obywatela. Więc tworzy konstrukcję „celowości”, która ma tę decyzję uzasadniać.

Tylko że ta konstrukcja już dawno przestała pełnić funkcję kontroli. Stała się rytuałem.

A rytuały mają to do siebie, że się je odtwarza, nie analizuje.

I może właśnie dlatego system działa. Bo nikt nie próbuje go naprawdę zmieniać dlatego, że wszyscy nauczyli się w nim funkcjonować.

Może to to gra o kontrolę nad dostępem do broni przez sport?
PZSS próbuje ograniczyć fikcję, wzmocnić sport, jednocześnie utrzymać system, który dla wielu ludzi jest realną drogą do posiadania broni.

Przeczytaj także

Reklama