Wyjazd na wakacje, spakowany plecak i szybka odprawa na lotnisku. Scenariusz jak co roku. Problem pojawia się wtedy, gdy w bocznej kieszeni zostanie… jedna sztuka amunicji.
Brzmi niewinnie? Każdy, kto regularnie bywa na strzelnicy, wie, że to wcale nie jest rzadkość. Nabój 9 mm, który wypadł z pudełka, śrut pozostawiony w kieszeni kurtki, magazynek zapomniany w torbie czy plecak, który jeszcze tydzień wcześniej służył do wyjazdu na zawody. Takie sytuacje zdarzają się częściej, niż wielu chciałoby przyznać.
Na lotniskach w sezonie wakacyjnym regularnie ujawniane są pojedyncze sztuki amunicji podczas kontroli bezpieczeństwa. Dla służb nie ma znaczenia, czy był to świadomy przewóz, czy zwykłe przeoczenie – każda taka sytuacja wymaga wyjaśnienia, a podróż może zakończyć się jeszcze przed wejściem na pokład samolotu.
Jeżeli ktoś choć raz jechał samochodem na Chorwacji czy Czarnogóry, doskonale wie, że łatwo zapomnieć o dokładnym sprawdzeniu bagażu. Komu nigdy nie została w kieszeni „pestka” do dziewiątki albo paczka śrutu po wizycie na strzelnicy, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Przed każdym wyjazdem warto poświęcić pięć minut na kontrolę plecaka, walizki, pokrowca i kieszeni ubrań. To drobiazg, który może oszczędzić wielu godzin stresu, przesłuchań i – w zależności od kraju – również poważnych konsekwencji prawnych.
A Wam zdarzyło się kiedyś znaleźć nabój lub śrut w plecaku długo po powrocie ze strzelnicy?



