Pzł, cicha erozja

Share

Nie każdy problem widać od razu. Czasem przez długi czas wszystko wygląda normalnie: zebrania się odbywają, kursy są organizowane, decyzje administracyjne zapadają, struktury terenowe działają. Z zewnątrz system sprawia wrażenie stabilnego. Dopiero gdy spojrzeć na liczby w dłuższej perspektywie, widać, że nie mamy do czynienia z rozwojem, lecz z utrzymywaniem stanu, a nawet stagnacją. 3 800 pozwoleń na broń myśliwską rocznie to dramatycznie mało. Mniej więcej tyle ich było w pandemii.

Około 141 tysięcy myśliwych i ponad 400 tysięcy sztuk broni w tym środowisku to obraz skali, nie dynamiki. Rocznie wydawanych jest kilka tysięcy (2025 3800 decyzji decyzji na broń łowiecką). W każdym z 49 okręgów odbywają się kursy dla nowych kandydatów, zwykle dwa w ciągu roku, z frekwencją rzędu kilkudziesięciu osób. To pokazuje, że system działa organizacyjnie. Nie pokazuje jednak wzrostu. W praktyce oznacza to jednak ledwie wymianę pokoleniową – do środowiska wchodzą nowi ludzie, ale w liczbie zbliżonej do tych, którzy z niego naturalnie odchodzą. 

W takich warunkach stabilność jest pojęciem względnym. Jeżeli nie ma wzrostu, każda dodatkowa presja może zaburzyć rownowagę. Jedną z nich są procedowane badania dla posiadaczy broni. W środowisku pojawiają się szacunki mówiące o możliwym odpływie kilkunastu, a nawet około jednej piątej myśliwych w pierwszym okresie po ewentualnym wejściu przepisów w życie. Taki ubytek nie byłby korektą, lecz zmianą strukturalną. System szkoleniowy, który dziś utrzymuje stan, nie jest przygotowany na szybkie uzupełnianie takiej luki. To zajęło by minimum 5 lat. Gdy składki spadną o 1/5 wesoło nie bedzie. Juz teraz widać, że struktura jest nieefektywna. Porównując się do Niemiec w polsce powinno byc ponad 200 000 myśliwych.

Demografia

Równolegle działa czynnik demograficzny. Średni wiek w środowisku rośnie, a napływ bardzo młodych osób nie ma charakteru masowego. 25 procent to emeryci  a średnia wueku nowych myśliwych to 35 lat. Widać tutaj finansową barierę wejścia albo brak zainteresowania dwudziesto kilku latkow tematem polowań. To oznacza, że w kolejnych latach zmniejszać się będzie grupa osób najbardziej aktywnych terenowo i organizacyjnie. Struktura formalna może funkcjonować, ale jej realna wydolność zacznie spadać.

Na tym tle coraz częściej pojawia się pytanie o zaangażowanie oddolne. Wielu członków postrzega związek bardziej jako strukturę administracyjną niż wspólnotę, w której mają realny wpływ na kierunek działania. Komunikacja jest w dużej mierze jednokierunkowa, a procesy decyzyjne odległe od poziomu podstawowego. W takiej sytuacji trudno budować identyfikację ze związkiem. Ludzie pozostają w organizacji, ale rzadko czują, że uczestniczą w czymś, co współtworzą.

Problem nie dotyczy pojedynczych osób, lecz modelu funkcjonowania. Przez lata sprawdzał się system oparty na tradycji, ciągłości i naturalnym napływie nowych członków. Dziś otoczenie społeczne, komunikacyjne i demograficzne jest inne. Młodsze pokolenia oczekują większej przejrzystości, sprawczości i jasnej odpowiedzi na pytanie o sens uczestnictwa. Jeżeli jej nie znajdują, wybierają inne formy aktywności.

W tym kontekście pytanie nie brzmi, czy struktury takie jak Polski Związek Łowiecki przestaną istnieć. Bardziej zasadne jest pytanie, w jakiej skali i z jaką energią będą funkcjonować za kilka czy kilkanaście lat. Organizacje rzadko znikają nagle. Częściej powoli się kurczą, zachowując formę, ale tracąc ludzi, aktywność i wpływ.

Ten tekst nie jest próbą ataku. To próba nazwania zjawiska, które rozwija się stopniowo. System, który nie rośnie i nie dostosowuje się do zmieniających warunków, zaczyna się cofać. Na początku różnica jest niewielka i łatwa do przeoczenia. Z czasem staje się widoczna, ale wtedy pole manewru bywa już znacznie mniejsze.

Komunikacja z otoczeniem. Rzecznik prasowy.

Jednym z najbardziej widocznych objawów problemów organizacji jest sposób komunikacji z otoczeniem, a właściwie jej brak ciągłości i strategii. Funkcja rzecznika prasowego istnieje formalnie, ale w praktyce sprawia wrażenie stanowiska rotacyjnego, a nie kluczowego elementu nowoczesnego zarządzania wizerunkiem. Kolejne osoby pojawiają się i znikają, nie zdążając zbudować rozpoznawalności, relacji z mediami ani spójnej linii komunikacyjnej. W efekcie przekaz jest reaktywny, rozproszony i często spóźniony, zamiast wyprzedzający i oparty na długofalowym planie. W świecie, w którym organizacje są oceniane nie tylko przez to, co robią, ale jak o tym mówią i jak reagują na kryzysy, brak stabilnej, profesjonalnie umocowanej funkcji rzecznika oznacza oddanie pola innym. To stanowisko nie jest dodatkiem do struktury, lecz jednym z jej podstawowych narzędzi działania. Jeśli nie ma za nim realnego mandatu, zaplecza i strategii, komunikacja przestaje być zarządzaniem informacją, a staje się gaszeniem pożarów.

Darek Topyła
Darek Topyłahttps://portalstrzelecki.pl
Redaktor naczelny Portalu Strzeleckiego. Pomysłodawca i założyciel serwisu internetowego portalstrzelecki.pl, strzelec sportowy, długodystansowy, myśliwy. Instruktor strzelectwa sportowego, sędzia PZSS. Sędzia i instruktor strzelectwa myśliwskiego. Autor rozwiązań informatycznych wykorzystywanych w strzelectwie. "Producent" kraftowej amunicji do karabinów ELR.

Przeczytaj także

Reklama