Reklama

Rafała Walczowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać, strzela sportowo już ponad 30 lat. Wszyscy, którzy choć otarli się o strzelectwo na długim dystansie na pewno słyszeli to nazwisko. Udało mi się zadać Rafałowi kilka pytań. Nie było to łatwe bo jest bardzo zajęty. Ciekawe nad czym teraz pracuje?

DT: Rafał, opowiedz trochę o historii Długodystansowych Mistrzostw Polski.

Zanim przejdę do naszych ostatnich Mistrzostw które odbyły się w Skarżysku 4-6 czerwca, to muszę wspomnieć, że to już nasze dwunaste oficjalne Długodystansowe Mistrzostwa Polski – razem z Michałem Harenżą i Łukaszem Łaptasiem pod moim kierownictwem zawody długodystansowe organizujemy już od 2007 roku, a pierwsze  Długodystansowe Mistrzostwa Polski odbyły się w Bartoszycach w 2010 roku, Wtedy określenie F-class w nazwie Mistrzostw miało szczerze mówiąc jakiś większy sens, gdyż strzelaliśmy jedynie dwie klasy: FTR i Open wywodzące się z F-Class – od wielu lat mamy już  zdecydowanie więcej klas  (w tym bez strzałów próbnych – Semi Auto, Semi-Auto Open, Sniper i Sniper Open i z próbnymi FTR, Open i Magnum). 

DT: Jak od strony formalnej wygląda współpraca z PZSS, jakie są zasady przydzielania takiej rangi zawodów?

Przy okazji warto przypomnieć na jakiej zasadzie przydziela się rangę Mistrzostw Polski – obowiązujące prawo ogranicza możliwość ich organizowania do narodowych związków w danym sporcie – w strzelectwie jest to Polski Związek Strzelectwa Sportowego. Każde strzeleckie Mistrzostwa Polski wymagają spełnienia szeregu wymogów określonych przez PZSS: zatwierdzenia regulaminów, zatwierdzenia komisji sędziowskiej, delegata technicznego, wpisania imprezy do kalendarza głównego itd.. Spełnienie tych wymogów ma za zadanie utrzymanie wysokich standardów sędziowania odpowiednich dla takiej rangi. Z kolei po spełnieniu tych wymogów można liczyć na wsparcie i może nawet otrzymanie puli medali od PZSS – które warto nadmienić są w danym roku takie same dla wszystkich strzeleckich Mistrzów Polski – w konkurencjach olimpijskich ISSF, ale również IPSC czy Długodystansowych Mistrzostw Polski.

Tak to w istocie z naszymi Mistrzostwami Polski od 2010 do dziś   – co roku spełniamy wszystkie wymogi PZSS otrzymując wsparcie w postaci medali dla zwycięzców. 

Reklama
DT: W kalendarzu strzeleckim mamy też różne zawody, niekoniecznie w randze Mistrzostw Polski, które są bardzo popularne wśród strzelców. 

Co do znaczenia oficjalnych rang to muszę przyznać, że dla mnie nie zawsze ma to jakieś decydujące znaczenie – przykładem w naszym sporcie  mogą być zawody Longshot, w których uczestniczę zawsze jako zawodnik i jestem jednym z dwóch, którzy brali udział w każdej imprezie od samego początku (i chyba  mam też najwięcej indywidualnych i zespołowych sukcesów, które najbardziej sobie cenię) – i będę w nich uczestniczył, dopóki dam radę.

DT: Przypomnij naszym czytelnikom jakie zasady obowiązują na Twoich zawodach.

Wracając do Długodystansowych Mistrzostw Polski pokrótce opiszę szerzej klasy, które strzelamy, gdyż różnią się nie tylko sprzętowo – (pełny opis w regulaminach na stronie zawodów), ale również procedurą i czasami strzelań. 

Wymyślając reguły zawodów, zawsze kierowałem się jak największą przejrzystością i najbardziej z możliwych sportowymi zasadami.  Przykładowo, dlatego też w naszych klasach sprzętowych obowiązują podziały nabojowo/energetyczne i konkretne limity wagowe, które sprawdzamy przy kontroli broni – daje to większe szanse ludziom z karabinami fabrycznymi. Na zawodach bez limitów lub bez ich przestrzegania, mamy przykładowo coraz więcej „taktycznych” Standartów (308Win) ważących po 15 kg i więcej.

W obu klasach Semi-Auto oraz Sniper i Sniper Open strzelamy Trójbój 300, 600 i 800 metrów z jednego rozłożenia bez strzałów próbnych, gdzie każdy zawodnik ma 4 minuty (zawsze przestrzegane) czasu przygotowawczego od komendy „Można wyjąć broń” a następnie ma 25 minut na oddanie po 10 strzałów do tarcz na 300, 600 i 800 metrów. W klasach ze strzałami  próbnymi (FTR, Open i Magnum) zawodnicy mają 3 strzały próbne na każdej odległości, które po wstrzymaniu ognia są oznaczane kolorowymi zalepkami na tarczy przez ekipę sędziowską. W danej zmianie uczestniczą tylko zawodnicy tych samych klas/grup klas, przez co jak najwięcej zawodników danej klasy ma te same warunki. Rozpisywanie klas razem w porównaniu do rozpisywania tak jak na innych zawodach wszystkich, gdzie tylko chcą (wymieszanych) stawia duże wymagania przed organizatorami – już od rejestracji, wyboru/przydzielania miejsc startowych, tworzenie list i przeprowadzenia rozgrywki, ale to już moje zadanie… Oczywiście ustawienie tarczownic i tarcz w taki sposób, żeby dało się prowadzić jednocześnie strzelanie trzech dystansów też nie jest łatwe (w Skarżysku jest tak ustawione na stałe ale w Drawsku to spory problem, który udaje się również rozwiązać).

DT: Dlaczego akurat taki plan strzelań wg Ciebie jest najlepszy?

Strzelanie z jednego ustawienia utrudnia „kombinacje” ze strony potencjalnie nieuczciwych zawodników, a jest też łatwiejsze dla zawodników pod względem noszenia sprzętu – w trójboju nosi się go raz, a nie trzy razy, jak na innych zawodach. Oczywiście daje to też pewien bonus czasowy,   który daje się wykorzystać przy świetnej pracy sędziów stanowiskowych i tarczowni – a czasu trzeba znaleźć więcej, bo część klas ma strzały próbne, co również ten czas zajmuje.    

DT: Jak to zwykle bywa, nie wszyscy są takim harmonogramem zachwyceni, jakie są argumenty za?

Oczywiście nie każdemu strzelanie z jednego ustawienia musi odpowiadać, ale nie ma dużo konkretnych argumentów przeciwko – przykładowo pojawiające się ostatnio głosy sugerujące  szybsze zużycie lufy – 30 strzałów w 25 minut (albo 39 w 65 minut przy próbnych) jest jak najbardziej akceptowalne pod warunkiem nie przesadzania z naważką/ciśnieniami – przykładem może być mój legendarny Krieger w 284 Win, który wytrzymał 3500 strzałów z topowymi rezultatami – (więcej o tej lufie w dodatku do wywiadu ze mną) – KLIK

DT: Jak krótko podsumował byś tegoroczne Mistrzostwa?

Tegoroczne Mistrzostwa w moim odczuciu przebiegły bardzo sprawnie, co potwierdził fakt, że zarówno trening w piątek,  jak i strzelania w sobotę skończyliśmy godzinę przed czasem. Wszyscy z ogromną chęcią spotkaliśmy się po pandemicznej przerwie i atmosfera była wzorcowa. Pogoda w zasadzie też się dostosowała i poza paroma kroplami deszczu było bardzo ładnie. Wiaterek momentami lekko kręcił, więc nie wszyscy sobie z nim poradzili, chociaż wyniki czołówki jak zwykle były bardzo imponujące.

Chciałem na koniec podziękować przede wszystkim naszej super sprawnej ekipie sędziowskiej za wspaniałą pracę i wszystkim zawodnikom za wspaniałą atmosferę, którą jest dla nas zachętą do dalszych działań na rzecz dalszego rozwoju strzelectwa długodystansowego.

Zapraszamy na nasze zawody –. Szczegółowe informacje o zawodach są na naszych stronach: www.f-class.plwww.lrec.eu

DT: Dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy do komentowania!