Kolejną przepytaną przez nas osobą jest:
srebrna medalistka Mistrzostw Europy

1) Imię i Nazwisko oraz barwy klubowe

Cześć! Nazywam się Kasia Komorowska, jestem z klubu Społem Łódź

2) Kiedy zaczęła Pani trenować strzelectwo sportowe i kto Panią namówił?

Pierwszą styczność ze strzelectwem zaliczyłam na lokalnej strzelnicy, gdzie razem z grupą pasjonatów strzelectwa strzelaliśmy głównie z postawy leżącej na 50 metrów. Miałam wtedy 11-12 lat. Na pierwsze strzelanie zabrał mnie tata i chociaż „to nie jest zajęcie dla dziewczyn” dosyć szybko zaczęłam strzelać lepiej od niego i jego kolegów.
To był moment, gdy mój ówczesny instruktor powiedział, żebym zajęła się tym na poważnie i zaczęła trenować na Społem. Tam trafiłam od razu pod oko trenera Pietrzyka. Dostałam lepszy sprzęt, zaczęłam trenować pneumatyk oraz kulę i… już nie strzelałam tak dobrze leżącej, jak z tego przeklętego Urala.

Foto: Katarzyna Komorowska

3) Kto jest Pani trenerem klubowym oraz reprezentacyjnym? Proszę o opowiedzenie nam najciekawszej anegdoty, związanej z Trenerem lub Trenerką. 

Moim trenerem klubowym jest Grzegorz Pietrzyk, a reprezentacyjnym Andrzej Kijowski. Ponieważ chcę jeszcze zostać w kadrze, wolałabym nie przytaczać żadnych anegdotek z udziałem powyższych.

4) Który start na zawodach zapadł Pani najbardziej w pamięci i dlaczego?

Ciężko wybrać! Miałam dużo charakterystycznych startów. O niektórych wręcz chciałabym zapomnieć, ale się nie da. Skupiając się jednak na dobrych momentach, to chyba start na ME w Gyor w 2018. Nie dlatego, że zdobyłam tam medal, ale dlatego, że to był moment przełomowy dla mnie. Nie oszukując się… nie byłam w gronie faworytów przed strzelaniem. Nie byłam też faworytką w trakcie, aż do czwartej serii. Świadomy tego był Trener Kijowski, który powiedział „Musiałby stać się cud, żeby weszła do finału. Strzeli dwie serie po 106 i możeee…” – No i strzeliłam.

Foto: Katarzyna Komorowska

5) Co najbardziej przyciąga Panią do strzelectwa, a czego nie lubi Pani w strzelectwie?

Bycie strzelcem na poziomie kadrowym ma szereg plusów. Przede wszystkim wykonuję swoją pasję i jest to moje główne zajęcie. Do tego dochodzą ciekawe wyjazdy, bo jak bardzo człowiek by chciał podejść do tego profesjonalnie, to jednak nie można zignorować tego, że zawody często odbywają się w fajnych miejscach, typu Malezja, Indie, hehe Pilzno ❤Najbardziej w strzelectwie nie lubię wiatru.

6) Kto jest Pani autorytetem lub idolem w strzelectwie i dlaczego?

Moim autorytetem (myślę, że nie będę oryginalna) jest pani Renata Mauer- Różańska.
Nie tylko ze względu na jej osiągnięcia. Odkąd jeżdżę na zawody, trener puszczał nam jej finały. Opowiadał o niej jako o wzorcowym modelu strzelca, który trzyma nerwy na wodzy nawet w najcięższych momentach, na przykład takich jak finał olimpijski. Dodatkowo, kiedy miałam okazję spotkać osobiście panią Renatę, okazała się być bardzo miłą i ciepłą osobą.

Foto: Katarzyna Komorowska

7) Jakie przepisy zmieniłaby Pani w swojej koronnej konkurencji?

Generalnie zmieniłabym bardzo dużo. Przede wszystkim to, żeby nasz sport był bardziej medialny i lepiej odbierany przez publiczność. Wszyscy moi znajomi, którzy już jakimś cudem ogarnęli o co w tym chodzi, lubią oglądać strzelectwo.
Niestety, wytłumaczyć komuś z zewnątrz o co chodzi z tymi dziesiętnymi i różnymi konkurencjami to droga przez mękę. A przecież tutaj mówię tylko o karabinie.
Z mniej drastycznych kategorii, ograniczyłabym ilość zmian regulaminowych! Konkretnie mam na myśli ostatnie zamieszanie z MIXami, gdzie praktycznie każdy start wyglądał inaczej i ostatecznie nawet zawodnicy gubili się co i ile trzeba będzie strzelać.
No i na koniec, leżąca na Igrzyska! Sama nie jestem orłem leżącej, ale może będę. Ponadto  myślę, że wyrzucenie leżącej z konkurencji olimpijskich zniechęciło wielu strzelców do trenowania strzelectwa sportowego.

8 ) Jak często Pani trenuje?

Trenuję w zależności od sezonu, cyklu i tego, czy jestem przed zawodami, czy na zgrupowaniu. Generalnie od 3 razy w tygodniu do 2 razy dziennie.

9) Która strzelnica (cały świat) jest Pani ulubioną i dlaczego?

Prawdopodobnie strzelnica w Monachium. Jednak z jakiegoś powodu padają tam rekordowe wyniki i sama przywiozłam stamtąd kilka życiówek. To może oznaczać, że są tam świetne warunki, dobre oświetlenie i tak dalej.

10) Jeśli nie trenowałaby Pani strzelectwa to… ?

Nie wiem, ale pewnie pisałabym doktorat z czegoś mądrego, albo wynajmowała katamarany na Karaibach.

Reklama

Dodaj komentarz